Nie często spotykała ludzi, którzy śpiewem wyrażali swoje emocje. Kobieta była na tyle otwarta i nieskrępowana by właśnie w ten sposób wyrzucać z siebie emocje. Skrzydlata przyglądała jej się dłuższą chwilę a w myślach przyciągała ją do siebie. Kobieta podeszła do drzewa. Delikatnie przeciągnięta dłonią bo szorstkiej korze by ją zatrzymać jak jej się wydawało na wysokości serca drzewa. Spojrzała w jego koronę, która nie była już bujna i piękna. Kobietę zachwyciło ciepło bijące od drzewa, a spokój który z niego płynął ją zaskoczył. Mimowolnie objęła konar rękami i przytuliła. Niespodziewanie w jej głowie zaczęły pojawiać się wspomnienia. Najpierw, niczym nadchodząca burza rysowały się te, które miały dla kobiety przeżycia negatywne. Na jej ciele wystąpiła gęsia skórka, oczy otworzyły się z przerażenia i poczuła ten dobrze znany ucisk na wysokości żołądka. Chciała czym prędzej odejść od drzewa lecz głos który usłyszała w swojej głowie nie pozwolił jej na to. Słowa szeptane przez Skrzydlatą były bardzo silne. Kobieta wiedziała już że tylko w ten sposób pozbędzie się przykrych wspomnień. Tylko kiedy znów je dostrzeże, kiedy pogodzi się z nimi, pożegna je na zawsze. W jej myślach burza przerodziła się w huragan. Coraz bardziej wyraźnie i z wielką dokładnością widziała obrazy minionych złych sytuacji. Nie pamięta ile tak trwała przytulona do drzewa. To było dla niej jak senna jawa. W pewnym momencie kobieta poczuła jak spływa na nią spokój. Usłyszała, że wiatr ustał, huragan odszedł a w ich miejsce pojawiło się błękitne niebo. Wraz z nim malowały się obrazy wspomnień, które przynosiły spokój, szczęście i radość. Poczuła jak spływa na nią fala niczym niezmąconej miłości. Raz jeszcze kobieta zadarła głowę do góry, by spojrzeć w koronę drzewa. Ujrzała twarz Skrzydlatej przepełnioną optymizmem. W tym samym czasie szept w głowie mówił jej, by pamiętała tylko to co dobre w jej życiu. By nauczyła się wybaczać sobie a później innym. Skrzydlata powiedziała jej też, że nie ma ludzi idealnych tak jak nie ma idealnych aniołów. Poprosiła by jeszcze raz spojrzała na nią i dostrzegła jej niedoskonałości. Kobieta odsunęła się od drzewa by mu się przyjrzeć. Pomimo, że na pierwszy rzut oka wydawało się zdrowe, dostrzegała pierwsze objawy choroby. Szorstka kora przepleciona pęknięciami sygnalizowały że drzewo zaczyna być chore. Skrzydła zdawały się być w dobrej kondycji ale już na ich końcach było widać pierwsze oznaki choroby. Spokój na twarzy anioła mówił jej, że wszystko może być dobrze. Że drzewo nie zostało jeszcze spisane na śmierć, że w ludziach dostrzega wszystkie ich cechy. Myśli nadal płynęły od Skrzydlatej i kobieta była już pewna, że anielska postać niejednokrotnie stawała przed wyborem, którego z ludzi obdarzyć swoją opieką, bo odkrywała w nich wszystko to, co chcieli ukryć. Kobieta wiedziała już że wszystkie rany na drzewie to negatywne przeżycia innych ludzi. Raz jeszcze przytuliła się do Skrzydlatej mówiąc – dziękuję.

Agnieszka Guja

.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top