Anioł ze złotymi bliznami

W mrocznej niszy opuszczonej katedry, gdzie kurz mieszał się ze wspomnieniami modlitw, skrywała się Anielica. Nie była jednak aniołem z obrazów, ze skrzydłami białymi jak śnieg. Skrzydła te, niegdyś lśniące złotem, teraz nosiły ślady dawnych bitew. Poszarpane i połamane pióra, niczym złote łzy, opadały ku kamiennej posadzce.

Ona sama, czuła się jak Anioł Upadły. Stała w milczeniu, a jej oblicze skrywała cienka zasłona smutku. W jej oczach, niczym w cichych jeziorach, odbijały się bolesne wspomnienia. Pamiętała chwałę Nieba, pieśń chórów anielskich i miłość ludzi. Pamiętała też bunt, walkę i straszliwy upadek.

Ale w jej oczach tliła się też iskra. Iskra nadziei, żalu i tęsknoty za utraconym światem. Anielica wiedziała, że nie ma powrotu do przeszłości, ale pragnęła odkupienia. Pragnęła ulżyć w cierpieniu, które sama sprowadziła na siebie.

Pewnego dnia do katedry weszła kobieta. W jej oczach, pełnych łez, Anielica ujrzała odbicie własnego bólu. Nie wahając się, najciszej jak mogła podeszła do niej i wyciągnęła dłoń. Kobieta z zaskoczeniem na twarzy podała swoją by za chwilę wpaść w objęcia Skrzydlatej istoty. Dotyk jej poszarpanych skrzydeł, niczym złoty balsam, ukoił serce kobiety. Poczuła ulgę i nadzieję.

Anielica spojrzała jej w oczy i cicho zapytała

– Dlaczego widzę rozpacz w twoich oczach?

Kobieta śmielej spojrzała w oczy Anioła i po dłuższej chwili odpowiedziała

– Jestem zakochana. Zakochana bez wzajemności. Każdego dnia moje serce przepełnia ból i tęsknota za osobą, dla której nie jestem ważna.

Anielica poczuła w sobie nagły przypływ współczucia. Zrozumiała ból kobiety, bo znała go z własnego doświadczenia. Pamiętała miłość do człowieka, która stała się jej zgubą.

– Wiem, co czujesz. – powiedziała cicho. – Miłość bez wzajemności to bolesne doświadczenie. Ale pamiętaj, że nie jesteś sama. Ja też znam ten ból. I wiem, że można go przezwyciężyć.

Anielica opowiedziała kobiecie o swojej historii, o buncie i upadku, o żalu i tęsknocie. Opowiedziała też o nadziei na odkupienie i pragnieniu ulgi w cierpieniu. Kobieta słuchała z uwagą, a w jej oczach pojawiał się cień zrozumienia.

Kiedy skończyła opowiadać, kobieta wzięła ją za rękę i powiedziała:

– Dziękuję ci, że podzieliłaś się ze mną swoją historią. Daje mi to nadzieję.

Anielica uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że słowa pocieszenia nie uleczą bólu kobiety, ale mogły choć trochę go złagodzić.

Od tamtego dnia Anielica i kobieta spotykały się regularnie w katedrze. Dzieliły się swoimi historiami, wspierały się nawzajem i szukały ukojenia w cierpieniu. Anielica uczyła kobietę jak przebaczyć sobie i innym, jak odpuścić przeszłość i skupić się na teraźniejszości. Zaś kobieta pomagała Anielicy w jej procesie odkupienia, dając jej siłę i nadzieję.

Wspólnie odkryły, że nawet w najciemniejszą noc może zaświecić gwiazda nadziei. A miłość, nawet ta bez wzajemności, może stać się źródłem siły i inspiracji do zmiany.

Od tego czasu Skrzydlata stała się opiekunem wszystkich zagubionych i cierpiących. W mroku katedry, wśród złotych blizn na swoich skrzydłach, niosła ukojenie i nadzieję. Stała się symbolem upadku, ale też odkupienia, dowodem na to, że nawet w ciemności można odnaleźć światło. Stała się symbolem wiary w to, że nawet najtrudniejsze sytuacje wydają się proste gdy nie jesteśmy sami. Każdemu, kto przybywał po dotyk jej poszarpanych skrzydeł, szeptała słowa otuchy i wsparcia. Wieść o Skrzydlatej roznosiła się po okolicy, a do katedry zaczęli napływać ludzie szukający ukojenia i wsparcia.

Z każdym dniem na skrzydłach anielskiej istoty zanikały blizny, a w ich miejscu pojawiały się złociste refleksy jako symbol nadziei. Wiedziała już, że nawet w mroku można odnaleźć światło, a blizny mogą stać się drogowskazem do wyzwolenia.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top