Jesteś aniołem

Spośród zastępów anielskich wyszła i ona. Choć skromna, nieśmiała i niedoświadczona, miała w sobie tyle anielskiej mocy ile mają anioły. Jak każdy Anioł została stworzona by pomagać i chronić. Została stworzona by służyć człowiekowi. By uczyć go, że skromność i pokora są cennymi cechami, a czynienie dobra i uczciwość zawsze wracają ze zdwojoną siłą. 
Pewnego dnia podczas jednej ze swych podróży spotkała kobietę. Anielica wiedziała, że już ją kiedyś spotkała i dokładnie pamiętała okoliczności tego spotkania. Kobieta spojrzała na Anioła lekko zaskoczonym wzrokiem i zaczęła opowieść.
To było jeszcze wtedy, kiedy jeździłam starym gruchotem koloru czerwonego. Pewnego dnia wycofując na osiedlowym parkingu zahaczyłam o zaparkowany inny samochód. Wysiadłam ze swojego złomka spojrzałam na straty, które według mnie nie były duże po czym szybko odjechałam. Nie zostawiłam żadnej informacji. Po prostu uciekłam udając, że to nie ja. Kilka dni myślałam o tym zdarzeniu. Coraz częściej w mojej głowie słyszałam głos, który podpowiadał mi uczciwe rozwiązania. Sytuacja, którą spowodowałam nie dawała mi spokoju. Czułam sie jak oszust. 
Postanowiłam wrócić na parking. W świetle dnia uszkodzenia wydały się spore. Szybko dowiedziałam się kto jest właścicielem uszkodzonego przez ze mnie samochodu. Drżącą ręką nacisnęłm przycisk domofonu. Czekałam. Nikt nie odpowiedział. Poczułam ulgę. W głowie skrystalizowala sie myśl: przecież chciałam, próbowałam,  która tylko na chwilę uspokoiła moje sumienie. Głos w myślach wciąż powtarzał jak mantrę, że uczciwość jest ogromną wartością. Następnego dnia wróciłam pod ten sam adres. Znów nacisnęłam przycisk domofonu. Kolejna cisza. Próbowałam tak przez kilka kolejnych dni. Podczas jednej z wizyt u progu drzwi klatki schodowej, nieznajoma zapytała do kogo tak często przychodzę. Odpowiedziałam, że do człowieka spod numeru szesnaście lecz nie mogę się z nim skontaktować. Miła Pani wytłumaczyła mi, że jest to mężczyzna w starszym wieku i potrzebuje więcej czasu by otworzyć drzwi przyciskiem. Zaproponowała, że sama zaprowadzi mnie do jego mieszkania. 
Nie odmówiłam. Chciałam jak najszybciej zakończyć tą sprawę, gdyż stawała się dla mnie coraz bardziej niewygodna. 
Stanęłam przed drzwiami z numerem szesnaście. Zapukałam. Z oddali mieszkania usłyszałam głos starszego mężczyzny. Głos pełen spokoju i uśmiechu. Po dłuższej chwili drzwi otworzył mi uśmiechnięty człowiek. Był wysokiego wzrostu, twarz miał mocno pomarszczoną ale oczy… Jego oczy obwieszczały pogodne nastawienie i nieskrywaną radość. Był to ten typ człowieka, który kiedy się uśmiecha, uśmiechają się także oczy.
Spojrzałam na niego. Dygnęłam jak nastolatka dukając, że jestem osobą która uszkodziła jego samochód i chcę zakończyć sprawę. Starszy Pan gestem zaprosił mnie do mieszkania. Nieśmiało przekroczyłam próg. W salonie przysiadłam na skraju ogromnego fotela i zaczęłam swój monolog. Starszy Pan przytakiwał głową,  a na jego twarzy malował się wyraz niedowierzania, zaskoczenia i rozbawienia.

Im dłużej mówiłam tym coraz większe miałam wrażenie, że historia mocno bawi starszego Pana. Kiedy skończyłam, spojrzałam na niego z wymalowanym zapytaniem na twarzy. Odpowiedzi udzielił zaraz po tym, kiedy przyniósł dla nas herbatę, każdą zaparzoną w staromodnym dzbanuszku, a obok postawił mus malinowy. Starszy Pan zadecydował, że skoro uszkodziłam jego samochód powinnam go naprawić. W głębi domyślałam się takiego rozwiązania, jednak za wszelką cenę próbowałam się oszukiwać, że z racji niepierwszej nowości tegoż pojazdu, powie, że nie przeszkadza mu uszkodzenie blacharki i może tak pozostać. Cóż miałam zrobić. Zaakceptowałam decyzję, gdyż to ja byłam sprawcą kolizji. Na szczęście obyło się bez dodatkowych strat pieniężnych. 
Działo sie w to w czasach, kiedy mój budżet rodzinny był mocno ograniczony. Sama wychowywałam troje dorastających nastolatków. Miałam świadomość, że wydatek na naprawę mocno nadszarpnie mój budżet. 
Następnego dnia wróciłam do mieszkania starszego Pana po kluczyki i dokumenty samochodu. Spisaliśmy oświadczenie i dostarczyłam auto do zaprzyjaźnionego warsztatu. Na moje szczęście, płatność za naprawę mogłam uiścić w ratach. 
Po pięciu dniach samochód wrócił do właściciela. Byłam zadowolona z efektu, a moja dusza była spokojna, że doprowadziłam sprawę do końca. Ciągle jednak słyszałam ten głos, który tym razem mówił do mnie,  że jest dumny z mojego zachowania, a postawa powinna być przykładem dla innych ludzi. 
W ostatniej chwili zadecydowałam o kupnie ciasta oraz smakowitej herbaty. Tak. W podziękowaniu dla starszego Pana. Weszłam już śmielej do jego mieszkania i z uśmiechem na twarzy oddałam kluczyki, dokumenty oraz drobny upominek. 
Nie odmówiłam zaproszenia na poczęstunek on natomiast odmówił obejrzenia samochodu po naprawie, tłumacząc że mocno wierzy w to iż jest zrobiony należycie. 
Podczas rozmowy dowiedziałam się, że staruszek jest sam na świecie i zapytał czy nie mogłabym mu pomagać w codziennym życiu. Dwie godziny dziennie. Zakupy, sprzątanie, wizyty lekarskie jeśli zajdzie taka potrzeba. Otworzyłam usta ze zdumienia słysząc, jakiej wysokości wynagrodzenie mi zaproponował. Nie chciałam się zgodzić na tak wysoką kwotę, jednak starszy nalegał. Uznał, że to tak samo uczciwe w stosunku do mnie jak moja uczciwość w stosunku do niego.
Mijały tygodnie. Miesiące. Zostałam nie tyle pomocą domową starszego Pana co jego przyjacielem. Kimś na kształt córki. Traktował mnie jak członka rodziny, a moje dzieci jak swoje wnuki. 
Do teraz każde z nas pomaga mu bez zawahania. Kiedy tylko nas potrzebuje jesteśmy przy nim. Kiedy my potrzebujemy jego, zawsze ma dla nas czas. Służy wsparciem i radą. Dla mnie stał sie drugim ojcem, dla moich dzieci dziadkiem. Cała ta historia uświadomiła mi, że uczciwość w życiu jest najważniejszą cechą. Pokazała mi, że dobro czyni dobro. Do dziś zastanawiałam się, czyj głos słyszałam wtedy, głos który podpowiadał mi jak powinnam postąpić.
Spojrzałam na siedzącą obok Kobietę. Kobietę Anioła. Uśmiechając się tajemniczo wyszeptała:

– „Kolejna podróż przede mną w poszukiwaniu podobnych Tobie. Wiem, że teraz mogę Cię opuścić, bo ze wszystkim dasz sobie radę. Jesteś aniołem.”

Agnieszka Guja

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top