Sosna

W sosnowym lesie, gdzie szyszki ścieliły ściółkę niczym dywan, a krzewy jagód ozdobione fioletowymi owocami dumnie spoglądały w niebo stała ona. Otoczona zapachem igliwia i szumem niewielkiego strumienia dumnie prężyła swe skrzydła. Z pozoru nieśmiała i słaba, w rzeczywistości odważna i silna. Siła i odwaga były jej dominującymi cechami. Pewnie wkraczała w każdy dzień dzieląc się tym co miała najlepsze. W deszczowe dni dawała schronienie by w upalne dać trochę cienia. Jej elastyczne gałęzie falowały na wietrze niczym kilkanaście par anielskich skrzydeł. Każde z nich skomponowane z zielonych igieł i szyszek. Szyszki traktowała jako pożywienie dla zwierząt, które tłumnie przybywały do niej dlatego chętniej zrzucała je z siebie.

Słuchała rozmów ludzi, którzy zachęceni pięknym otoczeniem spędzali czas w tej części lasu. Obserwowała ich gesty, mimikę twarzy. O ludziach wiedziała wiele. Wiedziała ile trudów muszą pokonać by dotrzeć do celu, który sobie wyznaczyli. Kochała ich wszystkich. Uczyła się ich każdego dnia i cierpliwie wsłuchiwała się w ich potrzeby. Nie skupiała się na materialnych, bliższe jej były te duchowe. Wiedziała, że nadejdzie ten dzień w którym zmieni swoja postać. Czekała cierpliwie. Ze słów czerpała naukę. Pełna świadomości że zanim to nastąpi musi dojrzeć, dorosnąć do bycia samodzielną. Mijały kolejne pory roku i jej wiedza się pogłębiała.

Pewnej wiosennej nocy niczym motyl przeistoczyła się z jednej z sosnowych gałęzi. Drzewo było dla niej rodzicem, stworzycielem. Nieco krzywe i zwyrodniałe lecz piękne i doskonałe. Taka też była ona. Piękna w swojej prostocie i doskonała w swoich mocach. Obdarowana ogromnymi skrzydłami tworzyły ją ponad przeciętną. Jak inne jej anielskie siostry zrodzone z natury wiedziała jakie ma zadanie. Cierpliwie czekała by się go podjąć.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top